Wasz fotograf rodzinny w Warszawie

Witajcie w moim świecie! Nazywam się Kasia Taraszkiewicz i jestem fotografem rodzinnym w Warszawie. Jeśli zatrzymaliście się właśnie tutaj, to istnieje duża szansa na to, że podzielacie moją miłość do naturalnej i minimalistycznej fotografii. Moja wizja rodzinnego albumu to proste, czyste i ponadczasowe kadry. Wierzę, że „Mniej znaczy Więcej”, a miłość broni się sama i nie potrzebuje do tego tony kolorowych gadżetów.

Zapraszam Was do mojego przytulnego studia na warszawskim Żoliborzu, gdzie pierwsze skrzypce gra naturalne światło i wszystkie odcienie bieli. Gwarantuję, że poczujecie się tu jak w domu, a może nawet kiedy ja będę przytulać Wasz nowonarodzony Skarb, Wy utniecie sobie drzemkę (przysięgam, chrapanie zwłaszcza Tatusiów też już mnie nie zdziwi ). Noworodki między 5. a 14. dniem życia goszczę zwykle właśnie tutaj albo pakuję swoje zabawki i przyjeżdżam do Waszego domu. Jeśli zagapiliście się z wcześniejszą rezerwacją terminu sesji noworodkowej, a Wasze Maleństwo skończyło już 2 tygodnie, możecie mnie zaprosić do siebie do domu na sesję lifestylową. Szczegóły znajdziecie w zakładce OFERTA.

Większość sesji rodzinnych i ciążowych od wiosny do późnej jesieni wykonuję w plenerze na terenie Warszawy. Mam mnóstwo pomysłów co do miejsca naszego spaceru, ale jeśli macie jakieś swoje sekretne miejsce i chcielibyście mnie tam zabrać, to z ogromną chęcią spędzę tam z Wami chwilę, by stworzyć dla Was piękne kadry. 

Szczególne miejsce w mym sercu zajmuje fotografia lifestylowa. To wspaniałe uczucie, gdy zapraszacie mnie do swojego domu i pozwalacie przez kilka godzin być świadkiem Waszej codzienności; gdy Wasze dzieci ciągną mnie do swojego pokoju i podczas wspólnej zabawy nawet nie zauważają, że właśnie trwa sesja:-) To gwarancja naturalnych, prawdziwych w swej prostocie zdjęć.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące mojej pracy, śmiało zadzwońcie lub napiszcie do mnie. Jak mnie najłatwiej złapać dowiecie się z zakładki KONTAKT

Gdy nie biegam z aparatem, biegam po parku. Gdy nie obrabiam zdjęć, pewnie miziam nasze 2 miauczące futra, albo Córcię  . Jestem uzależniona od dobrej herbaty, toteż możecie mieć pewność, że poczęstuję Was kilkoma filiżankami. Nie żebym chciała Was przekupić, ale… domowego ciacha zwykle też u mnie nie brakuje (to akurat sprawka zdolnego Męża!). To co? Jesteśmy umówieni?